czwartek, 21 września 2017

ZBUNTOWANY ANIOŁ I JEJ SECOND BIRTHDAY






15 września moja córeczka skończyła dwa latka, a ja wciąż pamietam to uczucie, kiedy po raz pierwszy wzięłam ją w ramiona. To uczucie równe euforii spełnienia wszystkich marzeń na raz. Niewyobrażalne szczęście i radość, która przepełnia mnie do dziś. Nie ma idealnych matek, ale dziecko dla każdej matki jest idealne i wyjątkowe. Kocham moją córkę najmocniej na świecie, ale dni, kiedy najbardziej daje mi w kość uświadamiają mi, że kocham ją jeszcze mocniej. 😉


Pięknego dzieciństwa córeczko!












PRZEPIS NA KOŃCU ;-)






















PRZEPIS NA TORT "MECH"

Składniki:

450 g szpinaku
250 g cukru
3 jajka
230 g oleju
300 g mąki tortowej
15 g proszku do pieczenia
250 ml śmietany kremówki
250 g mascarpone
50 g cukru
150 g wiśni w żelu
 Szpinak z olejem zmiksuj do uzyskania jednolitej, gładkiej emulsji. Przygotuj ciasto. Mąkę wymieszaj z proszkiem do pieczenia i przesiej przez sito. Mikserem ubij jajka z cukrem. Dodaj do nich zmiksowany szpinak i przesiane suche składniki. Całość dokładnie wymieszaj. Spód tortownicy wyłóż papierem pergaminowym i wyłóż ciasto. Piecz w temperaturze 170-180 stopni przez ok. 50 minut. 
Po wyjęciu ciasto ostudź. Zetnij wierzch ciasta i pokrusz na bardzo drobne kawałki. Biszkopt przetnij na dwa blaty. Śmietanę ubij z cukrem i mascarpone na puszysty krem. Na pierwszy biszkoptowy blat nałóż krem mascarpone i rozsmaruj. Nałóż porcję wiśni w żelu. Wierzch przykryj drugim blatem biszkoptowym. Wierzch i boki tortu posmaruj delikatnie pozostałą częścią kremu. Cały tort obsyp pozostałymi okruszkami biszkoptu i udekoruj wiśniami.
Pozdrawiam Aga! ;-)


























niedziela, 6 sierpnia 2017

ZATRZYMAĆ SMAKI LATA NA DŁUŻEJ - CZYLI PYSZNE PIKLE Z MIODEM W SŁOICZKACH




Chciałabym zachować wszystkie smaki lata na dłużej..
Smakować je o każdej porze roku, dlatego kiedy tylko mam możliwość zamykam je w słoiczki i opatulam kolorowymi czapeczkami. Dzięki temu, kiedy znajduję je zimą przenoszę się do ciepłych poranków skropionych słońcem, czuję powiew wiatru i przyjemnego zapachu po deszczu.
Wiele osób mnie pyta po co? Ej, przecież teraz wszystko można kupić w każdym sklepie i zapłacisz o połowę mniej, nie wspominając o tym, jak się przy tym narobisz..? Owszem, ale dopóki nie zrobisz tego samemu, nie zrozumiesz, dlaczego ja to robię. ;-) Dostałam kilka próśb o przepis na te pikle. Nic w nich nadzwyczajnego, poza tym, że zrobione przez Ciebie będą o niebo lepsze, niż te sklepowe. ;-)



PIKLE Z MIODEM

PRZEPIS:

- 6 kg ogórków gruntowych
- czosnek
- korzeń chrzanu
- gorczyca
- koper

Marynata:

- butelka octu 750 ml
- 1 l wody
- 3 szklanki cukru
- 6 łyżek miodu
- 6 płaskich łyżeczek soli

Ogórki myjemy, obieramy i kroimy wzdłuż. Miąższ wyskrobujemy łyżeczką. W każdy słoik dajemy łyżkę gorczycy, kawałek korzenia chrzanu, 2 ząbki czosnku i koper. Ogórki układamy ciasno w słoikach. Składniki marynaty zagotowujemy i wyłączamy. Gorącą marynatą zalewamy ogórki w słoikach. Pasteryzujemy ok 15-20 minut.

Z takiej porcji otrzymałam 3 słoiki po 1l i 3 - 0,5l.


Pozdrawiam!
Aga..


niedziela, 2 lipca 2017

TESTOWANIE TORBY BABYMEL LONDON ZAHRA TEAL



To już moja druga przygoda z marką Babymel London. W zeszłym roku testowałam model Satchel (opinia tutaj), a w tym roku miałam przyjemność przetestować kolejne cudo tejże marki. Przedstawiam Wam - Babymel London Zahra Teal. Torbę, którą miałam przyjemność zaprezentować w ubiegłym roku używamy do dziś, ale jak większość kobiet uwielbiam zmiany, więc chętnie przetestowałam nową. Zacznę moją opinię od pytania - czy ta torba ma w ogóle dno?! Serio, mogłam spakować wszystko, czego dusza zapragnie - pieluchomajtki, chusteczki nawilżające, pojemniki z kaszką, butelkę, wodę dla Zuzy i siebie, pojemnik z przekąskami, pieluszkę, duży portfel, telefon komórkowy, klucze, 2 pary okularów, ciuchy na zmianę dla Zuzy, krem z filtrem i aparat cyfrowy! I jeszcze mąż się podczepił, by schować jego drobiazgi. Tak więc, jaka jest Babymel London Zahra Teal?



POJEMNA! 

Torba bez dna! Idealna, nie tylko na spacer z dzieckiem, ale i na dalekie podróże.
Wymiary torby: 32 cm (szerokość)  x 54 cm (wysokość)  x 12 cm (głębokość) 




EKOLOGICZNA!

To z pewnością ogromny plus dla większości mam! Wykonana z płótna bawełnianego. Wszystkie torby Babymel są ekologiczne!

FUNKCJONALNA!

I to jak! Posiada tyle kieszonek, że wszystkich nawet nie byłam w stanie użyć. W środku oddzielne kieszenie na chusteczki nawilżające, pampersy, mleko, pojemniki z przekąskami czy krem.
Zewnętrzne kieszenie idealne na rzeczy, które musimy mieć pod ręką - klucze, picie dla dziecka, telefon..


PROSTE I SZYBKIE MOCOWANIE!

Posiada opatentowany dodatek do mocowania na wózku! Właśnie te mocowania "pokocha" każda mama. Torbę nosisz na ramieniu, a gdy potrzebujesz ją przymocować do wózka, to robisz to bez stresu i szybko.


WODOODPORNY MATERIAŁ

Torba idealna na pogodę i NIE pogodę! Materiał odporny na zabrudzenia, wilgoć, bardzo łatwy do czyszczenia. 

ŁADNA!

I elegancka! A jednocześnie w młodzieżowym stylu! Po prostu modna!
Występuje w trzech kolorach i posiada srebrne wykończenia.



MATA DO PRZEWIJANIA W ZESTAWIE!

Składany, zapinany na rzep, zajmuje mało miejsca w torbie i co najważniejsze jest wykonany z tego samego materiału wodoodpornego co torba!



TERMICZNA KIESZONKA 

Na ciepłą wodę, picie dla maluszka, zawsze pod ręką.


TORBA JEST DOSTĘPNA W TRZECH WARIANTACH KOLORYSTYCZNYCH










Podsumowując:

Drogie kobitki (nie tylko mamy) jeśli szukacie ładnej, funkcjonalnej i dobrej jakościowo torby dla siebie i dla dziecka, to polecam Babymel London Zahra Teal, jak i inne produkty tej marki, ponieważ Mel i Suzi (projektantki BL) z całych sił starają się, aby ich produkty były, jak najlepszej jakości - mocne i trwałe, a jednocześnie, aby każda mama czuła się wyjątkowo elegancka, a zarazem zachowała młodzieżowy styl.



Wpis powstał we współpracy:













sobota, 1 lipca 2017

LIPCOWE KLIMATY - CZYLI MUFFINY ORKISZOWE Z ODROBINĄ LASU ;-)

I zaczyna się! Wkroczył nieco nieśmiały, trochę niepodobny do siebie, jakiś taki słaby na razie i zimny, jak nie on! - Witam Cię lipcu z otwartymi ramionami! ;-) Nie wstydź się i bądź sobą! Daj nam więcej słońca i tego ciepełka, przecież potrafisz. Dzięki Tobie możemy przynosić z lasu to, co najlepsze! Poziomki, kurki i jagody! O nich właśnie mowa w tym poście, bo na rozpoczęcie lipca przygotowałam dla Was przepis na dietetyczne muffiny orkiszowe właśnie z jagodami. Niestety musiałam sięgnąć jeszcze po mrożone, ale mam nadzieję, że się lipiec postara i następne bedą świeże, prosto z lasu. ;-)



  • Muffiny orkiszowe z jagodami 
  • (Przepis na ok. 18 sztuk)


  • - 2 szklanki mąki orkiszowej
  • - szczypta soli
  • - 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • - 2 łyżeczki cynamonu
  • - 0,5 szklanki brązowego cukru 
  • - 1 tabliczka czekolady (użyłam nadziewanej wiśniowej)
  • - 2 jajka
  • - 0,5 szklanki oleju (użyłam z pestek winogron)
  • - 0,5 szklanki mleka
  • - 1,5 szklanki jagód


W jednej misce mąkę wymieszać z solą, cynamonem, proszkiem do pieczenia i połamaną czekoladą, w drugiej jajko utrzeć z cukrem. Dodać olej i mleko, dokładnie wymieszać. Połączyć obie masy i mieszać, aż wszystkie składniki będą wilgotne. Jagody oprószyć mąką, następnie dodać do ciasta i delikatnie wymieszać. Przełożyć do formy na muffiny.
Piec około 25-30 minut w temperaturze 180 stopni. Smacznego! ;-) 





Pozdrawiam! Aga. ;-)




sobota, 24 czerwca 2017

ZAPEŁNIAMY ECHO SKANDYNAWIĄ

Jakiś czas temu postanowiłam przenieść moją córę z najmniejszego pokoju w mieszkaniu, do naszej sypialni. A uściślając - zlikwidować ją, by mój 21 miesięczny Przeciąg miał więcej miejsca do zabawy. 😉 I tak o to nie zastanawiając się wcale, trafiliśmy na kanapę, a moje dziecko teraz cieszy się odrobinę większą przestrzenią. Od remontu minęło kilka tygodni, a ja wciąż staram się zlikwidować echo, które każdego dnia zapełniam dziecięcą Skandynawią. Na początek stworzyłam bazę, czyli neutralne ściany w kolorze perłowej bieli. Panele zostały, ponieważ ładnie kontrastują z kolorem ścian. Łóżeczko zamieniło się na całkiem "dorosłe" łóżko i z tego chyba najbardziej się cieszę. Miałam pewne obawy, że Zuza będzie z niego spadać w nocy albo, że nie będzie chciała w nim spać, ale czas zmiany okazał się strzałem w dziesiątkę! Zuza jeszcze sobie guza nie nabiła, sama chętnie idzie do łóżka zabierając po drodze ulubionego misia, brzusio, gwiazdę i niunie. A ja teraz cieszę się, jak głupia na te nasze wieczory z książką. Sama ją wybiera i szybciej zasypia, niż w łóżeczku. Szafę wybraliśmy w Ikea z serii PAX, głęboką i wysoką, tak by pomieściła nie tylko ciuchy Zuzi, ale i jeszcze jednego berbecia. Tak, na przyszłość. Komoda, półeczki z szufladkami, to stare zasoby. Na ścianach brakuje jeszcze półek, to one zlikwidują to echo w całości. Za jakiś czas pokażę pokój wykończony, a na tę chwilę przedstawiam Wam kilka zdjęć z małego królestwa mojej Zuzy.






Łóżko - Ikea Minnen






Stolik i krzesełko - na zamówienie u stolarza





Koszyk - H&M
Pojemniki miśki - Sinsay



Narzuta na łóżko - Westwing



Plecak - Metoo



Grafiki i naklejki ścienne - Pakamera







Walizeczki - Kids Concept
Królik - Kalaluszek
Lampka lód - Metoo
Koszyk - H&M Home
Pudełka książki - H&M Home




Kula i szkatułka - Home & You


Kosz z gwiazdą - Netto
Kosz w małe gwiazdki - H&M Home
Konik - MamaMiliMoii



Szafa - Ikea Pax
Jeździk Vilac - Mamissima

Pozdrawiam,

Aga!









Tłumacz

Szukaj na tym blogu