piątek, 17 marca 2017

DETOKS WIOSENNY - PIKANTNA ZUPA KREM Z KUBŁEM WODY


Wiosna bawi się z nami w tym roku, jak nigdy. Raz pieści nas słońcem, by jutro zaskoczyć zimnem, wiatrem i deszczem. Kiedy wszystko budzi się do życia o tej pięknej porze roku, my też myślimy, by obudzić się z zimowego snu i zaczynamy działać. A to rowery, bieganie, siłownia, jakaś dieta, bo kiedy nastaje wiosna, to tak jakoś wszystko się chce! Z siłownią zaprzyjaźniłam się już jesienią, na diecie jestem od prawie 6 tygodni, biegać też zamierzam, a w tym tygodniu funduję sobie totalny wiosenny detoks dla mojego organizmu. To dla tych, którzy lubią ostro, pikantnie.. :-)
Dla mniej odpornych radzę przygotować sobie kubeł zimnej wody ;-)



PIKANTNA ZUPA KREM

Składniki:

- 1 duża cebula
- 1 czerwona papryka
- 1 świeża czerwona papryka pikantna
- 3 ząbki czosnku
- 5 świeżych pomidorów lub 1 puszka
- 3 marchewki
- 0,5 łyżeczki mielonego pieprzu
- 0,5 łyżeczki kurkumy
- 0,5 łyżeczki chili (można dać mniej)
- 0,5 łyżeczki rozmarynu
- sól morska (wedle uznania)
- natka pietruszki

Sposób przygotowania:

Cebulę i papryki pokroić w kostkę, wrzucić na suche dno garnka i ciagle mieszając, prażyć, aż lekko się zrumienią. Warzywa odsunąć na bok tak, by dodać przeciśnięty przez praskę czosnek. Chwilę mieszać, aż wytworzy aromat, po czym połączyć z warzywami. Dodać pokrojone w kostkę pomidory, wymieszać. Zalać 0,5 l gorącej przegotowanej wody i wsypać pozostałe przyprawy oraz obraną i pokrojoną w plastry marchew. Dusić pod przykryciem przez 20 minut, po czym zmiksować blenderem. Podawać z natką pietruszki.

Opcjonalnie:

Kubeł zimnej wody :-)

                                                             Smacznego!






piątek, 17 lutego 2017

KURCZAK CURRY LIGHT



Dla tych, którzy nie lubią marnować dnia, którzy są na diecie i muszą przygotować obiad, nie tylko dla siebie. Kurczaka najlepiej przygotować rano, a pół godziny przed posiłkiem, tylko wyjąć z lodówki i dusić 30 minut.  Danie proste i dietetyczne, a co najważniejsze smaczne. Tak, dieta nie musi być nudna. 😉 

KURCZAK CURRY LIGHT

Składniki:

- 300 g piersi z kurczaka
- 2 cebule dymki
- 1 płaska łyżeczka koncentratu pomidorowego
- 1 ząbek czosnku
- 1 mały jogurt naturalny (ok.150 g)
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1 łyżka przyprawy curry

Przygotowanie:

Cebulę pokroić w kostkę i poddusić na oliwie z rozgniecionym czosnkiem i koncentratem pomidorowym. Zdjąć z ognia, zalać jogurtem i dodać curry. Mięso pokroić w kostkę, wymieszać z sosem i odstawić do lodówki (na min.godzinę). Następnie dusić pod przykryciem ok 30 minut. W razie potrzeby podlewać wodą.

SURÓWKA:

- kapusta pekińska
- papryka czerwona
- ogórek świeży
- pomidorki koktajlowe
- sos vinegret
Wszystko pokroić i polać sosem.


Smacznego! 😉




poniedziałek, 13 lutego 2017

PIECZONE PLACKI JAGLANE Z SOCZEWICĄ





Dziś coś z serii "fit" dla tych, którzy dopiero co zaczynają swoją przygodę z dietą. Którzy uczą się, jak niemowlęta raczkować, mówić i chodzić w tym temacie. Dla takich, jak ja. Właśnie ja jestem na etapie tego raczkowania.. Zawsze myślałam, że potrafię gotować, piec, a tak naprawdę teraz uczę się od początku. Stworzyć coś zdrowego i niebanalnego jest niełatwe, a wręcz wymaga nie lada wysilku, by tak każdego dnia podać wartościowy, zdrowy i dietetyczny posiłek.
Jeżeli ktoś zaczyna dietę i prawie każdego dnia je pieczoną rybę z warzywami, to po tych kilku dniach dietę rzuci w cholerę i sięgnie po schabowego. 😉 Nie chcemy żeby tak się stało, więc starajmy się eksperymentować z jedzeniem i podawajmy je w najładniejszej formie. Dieta jest trudna, więc jeżeli zamiast kaszy, wolisz ziemniaki, a zamiast mięsa pieczonego - schabowego, to postarajmy się o to, aby to jedzenie było "ładne", to chętniej je zjesz i łatwiej zmienisz swoje nawyki. To co? Piona? 👋😉

PLACUSZKI - ok. 9 sztuk

- woreczek kaszy jaglanej
- szklanka soczewicy
- por (biała część)
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- ząbek czosnku
- do smaku doprawić: solą, pieprzem, kminkiem, kurkumą i papryką

Kaszę jaglaną i soczewicę ugotować i ostudzić. Pora umyć i pokroić w cienkie plasterki. Zeszklić na łyżce oliwy.  Dodać starty czosnek, przyprawy i wszystko zblendować. Wyłożyć blachę papierem do pieczenia i nakładać placuszki na blachę (dość sporo, placki po upieczeniu zrobią się płaskie).
Piec w temperaturze 200 stopni, 25 minut.




SOS

- puszka pomidorów
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- ząbek czosnku
- natka pietruszki świeża lub suszona
- sól i pieprz do smaku

Podsmażyć czosnek na łyżce oliwy, dodać pomidory z puszki, sól i pieprz i dusić pod przykryciem 10 minut. Zblendować, a na koniec dodać natkę pietruszki.



CUKINIA

Umyć, obrać ze skóry i za pomocą obieraczki "kroić" na "makaron". Wrzucić na kilka sekund do wrzątku (nie gotować) i odcedzić.



Wyłożyć cukinię na talerz, położyć placuszki i polać sosem. Smacznego! 😉








poniedziałek, 23 stycznia 2017

SERNIK OREO NA MOJĄ ZGUBĘ




Jak tylko widzę  sernik, już wiem, że to nic dobrego nie wróży! ;p To moja zguba.. Kocham serniki pieczone, na zimno, z dodatkami, bez i w każdej postaci. Do niedawna moim nr 1 był sernik z białą czekoladą ale teraz wskakuje na drugie miejsce. Oreo uważałam za przereklamowane, ale kurde z mlekiem serio są zajebiste! (Nie - to nie jest lokowanie produktu). I na nic tu siłownia czy inne wygibasy, bo ten..no..znów zagościł w mojej lodówce. Milion kalorii, jak nic!

Blacha - 26 cm

Składniki

Spód:
- 1 paczka 176 g ciasteczek - 4 na dekorację (krem ściągamy i odkładamy do innej miseczki)
- pół kostki masła

Sernik:
- 1 kg sera twarogowego (użyłam President)
- 1 niepełną szklankę cukru pudru
- 5 łyżeczek żelatyny
- 1/4 szklanki zimnej wody
- 4 łyżki soku z cytryny
- 0,5 l śmietany kremówki (używam zawsze z biedry)
- 1 paczka 176 g ciasteczek




Wykonanie:

Zmielone ciastka połącz z miękkim masłem i wyklej spód foremki.Wstaw do lodówki.
Do twarogu dodaj wyciągnięty krem z oreo, cukier puder i zmiksuj.
Żelatynę rozpuść w wodzie i odstaw do napęcznienia. Następnie podgrzej ją krótko, by stała się płynna. Do żelatyny dodaj łyżkę masy twarogowej i wymieszaj. Dodaj do żelatyny sok z cytryny, wszystko dodaj do masy i zmiksuj. Kremówkę ubij na sztywno (ja dodaję zawsze łyżkę cukru pudru w trakcie ubijania śmietany). Dodaj śmietanę do masy i powoli wymieszaj. Na koniec wsypujemy pokruszone ciasteczka i mieszamy. Przekładamy sernik na spód i wstawiamy do lodówki na kilka godzin. Dekorujemy wedle uznania. Mój udekorowałam bitą śmietaną, ciastkami oreo i tartą gorzką czekoladą. I gotowe! ;-)








Smacznego! ;-)


wtorek, 17 stycznia 2017

BAJADERKI - PRZEPYSZNE CIASTKA Z RESZTEK




Z pewnością nie jedna pani domu tak rozkręciła się z pieczeniem, że później już nikt nie miał ochoty jeść suchego ciasta po świętach. U nas zazwyczaj pierwsze znikają serniki, czekoladowe chmurki, 3 bity i inne "mokre" kalorie. Dopiero na końcu przypominam sobie, że (cholera) zrobiłam jeszcze piernik. ;-) I bez różnicy czy macie piernik, czy jakiś tam biszkopt albo jeszcze jakieś inne suche cudo, to możecie je przerobić w pyszne bajaderki, które znikną w mgnieniu oka. Wszystkie składniki podaję na oko, ponieważ w trakcie wyrabiania zawsze można czegoś dodać, dolać, itd., a poza tym każda "resztka" może być inna ;-)

Potrzebujemy:

- zapomniane "suche" ciasto (suche czyt. - bez marmolady, masy, owoców, galaretek itp.)
- mogą być też pokruszone herbatniki, muffiny, ciastka, itp.
- kilka kropel aromatu (jakiś ulubiony np. waniliowy)
- masło orzechowe (np. nutella)
- ok. 1/3 kostki miękkiego masła
- ok pół szklanki mleka

Ciasto rozkruszamy i dodajemy wszystkie składniki po trochu, zawsze można dodać więcej. Formujemy kule i obtaczamy w cukrze pudrze.Smacznego! :-)



piątek, 3 czerwca 2016

MINI BALKON



Kiedy wpisuję w wyszukiwarkę "mały balkon", natychmiast sprawdzam czy na pewno wpisałam "mały", bo większość tych balkonów jest większa od mojego. :-) Mieszkam w bloku z lat 70-tych, a wtedy budowano balkony tzw. loggia albo właśnie takie małe wychodki, jak mój i o dziwo nawet mniejsze. Czy miałam jakiś wybór? Owszem, miałam. Kiedy kupowaliśmy mieszkanie, byłam szczęśliwa, że znajduje się tak blisko mojego domu rodzinnego i okolica była mi dobrze znana. Lubiłam to osiedle i nadal lubię, choć nie ukrywam, że wolałabym mieć dom i kawałek swojego  ogródka. Kocham kwiaty i chciałabym mieć ich dużo więcej, ale na razie cieszę się tym co mam.

Ostatnio popijałam kawę na tym moim ogromnym tarasie, jednocześnie zajadałam się truskawkami, zachwycałam się zachodzącym słońcem i tak rozglądając się naszła mnie myśl. Dlaczego kochani sąsiedzi nie korzystacie z balkonów? Oczywiście są wyjątki, bo na niektórych balkonach zwisają piękne surfinie, pelargonie, bratki, na innych suszy się pranie, ale są i takie, na których suszą się mopy. Jest też dużo takich, z których ludzie nie korzystają wcale. Rozglądając się dalej, dostrzegłam nawet świąteczne gałązki z grudnia, pięknie ususzone. :-) Czekaj, czekaj, ale mamy czerwiec..

Najbardziej zadziwiające jest to, że gdy ktoś z tego balkonu w końcu skorzysta i nagle na horyzoncie pojawia się sąsiad, to pierwszy lub ten drugi nagle znika. Takie czary mary, uciekają, chowają się. Śmiesznie to wygląda, ale to niestety przykra prawda. Kiedyś, jak mieszkałam na osiedlu obok, to balkony były miejscem do rozmów miedzy sąsiadami, a teraz ludzie przed sobą uciekają "byle tylko do mnie nie zagadał".

Mój balkon też służy do suszenia prania, jako miejsce dla palących, mini ogródek, a przede wszystkim miejsce relaksu. Jest mały, bo ma jakieś 1,8 m x 0,7 m. Malutki, prawda? Ale najważniejsze, że w ogóle jest. Gdyby był większy, np. typu loggia, to z pewnością byłoby na nim więcej kwiatów, jakaś leżanka, stolik, a nawet rower stacjonarny. Haha! I jakieś fajne oświetlenie na wieczorny chillout. Na razie mam namiastkę tego wszystkiego.. Są kwiaty, stolik, oświetlenie i krzesło, które chowam, jak chcę powiesić pranie. Nie muszę wstawiać suszarki, bo mój mąż zrobił mi linki na stałe, co jest świetnym rozwiązaniem. Ach, ten mój zdolny mąż..

Rozpisałam się, jak nigdy. Dodaję kilka zdjęć mojego małego królestwa. Może ktoś ma ten sam problem z zagospodarowaniem małej przestrzeni i się zainspiruje? Piszcie w komentarzach, jakie macie balkony, tarasy, werandy? Czy z nich korzystacie i jak? Może ktoś mnie zainspiruje swoimi pomysłami by coś zmienić u mnie?

































wtorek, 17 maja 2016

TESTOWANIE TORBY BABYMEL LONDON SATCHEL






Każdy, kto mnie zna, wie, że jestem (nie)poprawną estetką. Kocham ładne rzeczy, uwielbiam się nimi otaczać. Kupując kolejną "pierdołę" cieszę się jak dziecko. Łatwo mnie zadowolić. Ostatnio mąż kupił mi przy okazji zakupów spożywczych miskę w kolorze miętowym i chyba sam nie wiedział, jak wielką radość mi tym sprawił. Uwielbiam otaczać się kolorami, szczególnie w takie dni, jak te ostatnio. Pada, zimno, leje dosłownie(!), wieje, że łeb urywa. ;-) Dobrze, że wstrzymałam się z sadzeniem moich ukochanych sufinii, bo już by ich nie było. Ze spacerów też nici, a miałam w planach odwiedzić pobliskie zoo i nasz piękny park. W ciągu ostaniego tygodnia nasze wypady ograniczają się do jazdy autem z punktu A do punktu B. Tymczasem siedzimy z Zuzią w domu i czas spędzamy na zabawie i leniuchowaniu.  Chciałam wam zaprezentować torbę Babymel Satchel w najpiękniejszych zakątkach mojego miasta, a "dzięki" pogodzie robimy fotki w domu.
Kiedy jeszcze byłam w ciąży, nie przypuszczałam, że torba do wózka okaże się tak ważnym elementem wyprawki. Założyłam, że skoro wózek ma w wyposażeniu torbę do wózka, ta okaże się wystarczająca. Tak się nie stało. Już po kilku tygodniach użytkowania wiedziałam, że muszę mieć torbę, która pomieści więcej i więcej... Torba do wózka nie była mała, ale nie miała żadnych przegródek, więc prędzej czy później panował w niej chaos. Kupiłam więc torbę znanej marki  i owszem spełnia moje oczekiwania do dziś, ale kiedy zobaczyłam Babymel London Satchel w tym pięknym kolorze, zakochałam się! :-)



Jaka jest Babymel Satchel?

Przede wszystkim bardzo funkcjonalna! Posiada dwie komory, które podzieliłam dla mamy i dziecka. W komorze dla malucha jest mnóstwo kieszonek, w które zmieścicie chusteczki nawilżające, pampersy, pieluszki bambusowe, ubranka na zmianę, pojemnik na mleko, kaszkę w proszku, jakieś przekąski, wodę w butelce, gryzak, zapasowy smoczek, żel chłodzący na ząbki i  wiele innych rzeczy. Miałam wrażenie, że kieszonki nie mają końca. W swojej umieściłam notes, klucze, telefon, gumy do żucia, okulary w etui i nadal miałam wiele miejsca. Torba dodatkowo posiada z boku kieszonkę, w której można również schować dodatkowe drobiazgi lub butelkę z piciem dla maluszka.







Jest ładna i kobieca! I ten kolor! Dla mnie idealna! :-) Jest ładnym dodatkiem kolorystycznym do naszego szarego wózka.





Posiada długi, regulowany pasek, dzięki czemu można ją zarzucić na ramię i będąc na zakupach czy w restauracji możemy cieszyć się, że wyglądamy kobieco i stylowo, a nie jak babol obwieszony tobołami.

Przewijak w zestawie! - Składany, zapinany na rzep, zajmuje mało miejsca w torbie. Wykonany z tego samego materiału, co wnętrze torby - wzór w serduszka.




Jest lekka! - Niektóre torby, nawet po opróżnieniu ważą sporo, a Babymel Satchel jest leciutka. Ogromny plus!

Bardzo łatwe i szybkie mocowanie do wózka.

Materiał - odporny na wilgoć, zabrudzenia i bardzo łatwy do czyszczenia, co jest istotną cechą przy wyborze torby do wózka.

Minus - jeden! Ale z mojej winy.. - Dlaczego tak późno poznałam markę Babymel London?? ;-)


Drogie MAMY!
Jeśli właśnie szukacie ładnej, lekkiej i funkcjonalnej torby dla siebie i dziecka, to Babymel London Satchel spełnia wszystkie te warunki. Polecam!





Wpis powstał we współpracy z magazynem Supermama

Pozdrawiam!

Aga






Tłumacz

Szukaj na tym blogu